Pan Leon i zegar Dzisiaj pan Leon ma otworzyć swój mały zakład. Zakład jest na ulicy Cichej, obok jego domu. Pan Leon naprawia zegary i ma być gotowy o ósmej. O ósmej przychodzi pani Marta z dużym zegarem. Pani Marta czeka przed drzwiami. Patrzy na telefon, potem na zegar w ręce. Otwierają się drzwi. Pan Leon wychodzi z domu w jednej skarpetce. „Dzień dobry, pani Marto”, mówi pan Leon. „Dzień dobry”, mówi pani Marta. „Jest ósma trzydzieści.” „Tak, wiem.” „Pan miał być o ósmej.” „Byłem prawie o ósmej.” Pani Marta patrzy na jego drugą nogę. „Nie ma pan drugiej skarpetki.” „Mam ją w domu.” „Dlaczego?” „Bo mój zegar powiedział, że jest jeszcze czas.” Pan Leon bierze klucz i otwiera zakład. W środku stoją zegary na stole i pod ścianą. Jeden zegar pokazuje dwie. Drugi pokazuje pięć. Trzeci nie ma wskazówek. „Który zegar mam naprawić?” pyta pan Leon. „Ten duży.” „Ten?” „Tak, ten.” „On działa.” „Nie działa. Pokazuje złą godzinę.” Pan Leon podchodzi do zegara. Najpierw patrzy na telefon. Potem patrzy na zegar. Potem znowu patrzy na telefon. „Zegar pokazuje dziewiątą”, mówi. „Jest dziesiąta”, mówi pani Marta. „Telefon mówi dziesiątą.” „A zegar mówi dziewiątą.” „Właśnie dlatego go przyniosłam.” Pan Leon kiwa głową. „To jest poważna sprawa.” „Tak.” „Muszę spokojnie pomyśleć.” „Pan może pomyśleć szybko?” „Mogę spróbować.” Siada przy stole i bierze mały śrubokręt. W tej chwili dzwoni telefon. Pan Leon patrzy na telefon, ale nie odbiera. „Dlaczego pan nie odbiera?” pyta pani Marta. „Bo to pewnie ja.” „Pan dzwoni do siebie?” „Tak. Mój telefon dzwoni codziennie o ósmej.” „Jest już dziesiąta.” „Wiem. Dlatego teraz dzwoni.” Pani Marta bierze zegar i stawia go przed nim. „Proszę go zrobić.” „Zrobię.” „Kiedy?” „Za chwilę.” „Za chwilę dzisiaj?” „Tak, dzisiaj.” Pan Leon odkręca tył zegara. Wypada mała kartka. Podnosi ją i czyta. „Co tam jest?” pyta pani Marta. „Moje nazwisko i godzina.” „Jaka godzina?” „Ósma.” „To nie jest naprawa zegara.” „Nie. To jest moje przypomnienie.” Pani Marta patrzy na niego. „Pan ma przypomnienie, żeby przyjść o ósmej.” „Tak.” „I pan przyszedł o dziesiątej.” „Tak.” „Co pan zrobi jutro?” „Ustawię przypomnienie na siódmą.” „A kiedy pan przyjdzie?” „O dziewiątej.” „Dlaczego?” „Bo o ósmej będę jeszcze spał.” Pani Marta bierze zegar. „Zapłacę panu jutro.” „Dobrze.” „Przyjdę o ósmej.” „Proszę przyjść o dziewiątej.” „Dlaczego?” „Bo o ósmej mnie nie będzie.” Pani Marta wychodzi z zegarem. Pan Leon zamyka drzwi i patrzy na telefon. Jest dziesiąta piętnaście. „Mam dużo czasu”, mówi i wraca do domu.