Ostatni autobus Dziś Adam jedzie tym autobusem ostatni raz. Ma pracę w innym mieście i bilet w kieszeni. Na przystanku czeka już Lena. Lena stoi zawsze pod małym drzewem. Adam widzi ją każdego rana, ale milczy. Autobus jeszcze nie przyjeżdża. Adam patrzy na zegarek. Potem patrzy na Lenę. — Dzień dobry — mówi. Lena odwraca głowę. — Dzień dobry. — Pani też czeka na autobus? — Tak. Zawsze czekam na ten autobus. — Ja też. Lena patrzy na jego torbę. — Ma pan dzisiaj dużo rzeczy. — Jadę do innego miasta. — Na długo? — Nie wiem. Może na długo. Autobus jeszcze nie przyjeżdża. Na ulicy są samochody. Lena trzyma telefon w ręce. — Dlaczego pan jedzie? — pyta. — Mam nową pracę. Potrzebuję pieniędzy. — Rozumiem. — A pani? Dlaczego zawsze jedzie tym autobusem? — Mam pracę za miastem. Ten autobus przyjeżdża pierwszy. — Zawsze pani stoi tutaj? — Zawsze. — Ja zawsze widzę panią tutaj. Lena chowa telefon do kieszeni. — Widzi mnie pan każdego dnia? — Każdego dnia. — I nic pan nie mówił? — Nie wiedziałem, co powiedzieć. — Teraz pan wie? Adam patrzy na autobus, który jeszcze jest daleko. — Teraz muszę powiedzieć. — Co? — Nazywam się Adam. Lena przez chwilę nic nie mówi. — Ja nazywam się Lena. — Wiem. — Skąd pan wie? — Słyszałem, kiedy ktoś panią wołał. — Kto? — Pani siostra. Lena patrzy na niego uważnie. — Pan dużo widzi. — Tylko panią. Lena spuszcza oczy. Potem znowu patrzy na Adama. — Dzisiaj jedzie pan ostatni raz? — Tak. — Dlaczego mówi mi pan dopiero dzisiaj? — Bo dzisiaj już nie mogę czekać. — Na co? — Na to, żeby panią poznać. Autobus zatrzymuje się przy przystanku. Drzwi jeszcze są zamknięte. Ludzie podchodzą bliżej. — Pojedzie pan — mówi Lena. — Tak. — A ja zostanę. — Tak. — Nie możemy teraz pojechać razem. — Wiem. Pani ma pracę i dom. — Mam też córkę. Muszę zostać tutaj. — Rozumiem. Kierowca otwiera drzwi. Adam nie wsiada. — Co pan robi? — pyta Lena. — Nie wiem. — Adam, autobus czeka. Po raz pierwszy mówi jego imię. Adam patrzy na jej usta, a potem bierze telefon. — Proszę dać mi swój numer. — Po co? — Żeby pani nie została tylko osobą z autobusu. Lena bierze jego telefon. Wpisuje numer i oddaje telefon. — Zadzwoń pan wieczorem. — Zadzwonię. — Naprawdę? — Naprawdę. — Niech pan nie mówi tylko słów. — Nie będę. Kierowca zamyka drzwi. Adam zostaje na ulicy. Autobus odjeżdża bez niego. Lena patrzy na niego. — Teraz nie ma pan autobusu. — Mam pani numer. — To jeszcze nie jest dużo. — Wiem. — Chodźmy na kawę. Adam patrzy na odjeżdżający autobus. — Teraz? — Teraz. Potem mam pracę. Adam bierze swoją torbę. Lena robi krok w stronę małej ulicy. Adam idzie za nią.